W Twojej torebce zawsze można znaleźć:
GŁOSUJ
Potęga uczuć cz. 6
2010-08-02

artykuł_klubowiczka_drogerie_natura_2.jpgW domu czekała na nas moja mama.

- Idź się połóż, zrobię ci herbatkę - przywitała mnie takimi słowami

- Mamo, nic mi nie jest. Potrafię sama sobie zrobić herbatę...- w tej chwili poczułam jak świat mi zaczął wirować...dobrze, że mnie Eva przytrzymała...

- Chyba jednak się położę - stwierdziłam.

 

Poszłam na górę i położyłam się. Mark siedział obok na fotelu.

- O, jesteś... kiedy wróciłeś kochanie? - spytałam.

- Skarbie, muszę ci coś powiedzieć... - patrzył na mnie lodowatym wzrokiem.

- Nic nie mów tylko mnie przytul - prosiłam.

- Nie mogę...

- Proszę.

- Nie mogę...

- Dlaczego? Co ci się stało? Jesteś jakiś inny? - już zaczęłam się niepokoić.

- Ja umarłem kochanie - mówił z powagą.

- Co? - zaczęłam się śmiać - Dlaczego wszyscy mówią mi dzisiaj takie niestworzone historie? Jak mogłeś umrzeć? Przecież jesteś tu ze mną, widzę cię, rozmawiamy... oj, nie udał ci się żart.

- To nie żart... - mówił dalej - miałem wypadek. Jednak Ty nie pozwalasz mi całkiem odejść... Ja muszę odejść... Proszę, pozwól mi...

-  Nie pozwolę ci odejść! Nigdy! Masz być na zawsze ze mną! Na zawsze! Słyszysz?! Zawsze będziemy razem! - odwróciłam się ze łzami w oczach. W głowie mieszały mi się różne myśli.

 - To niemożliwe, że nie żyjesz, niemożliwe... A może masz kochankę i nie wiesz, jak mi to powiedzieć ? - chciałam jeszcze raz na niego spojrzeć, ale Marka już nie było.

 

- Nie możemy jej o tym powiedzieć, do niej jeszcze to nie dotarło - mówiła mama do Evy.

- Ona go nadal widzi i z nim rozmawia, a my mamy jej powiedzieć, że jutro jest pogrzeb Marka... - przerwała widząc, jak schodzę po schodach z góry.

 

- Napiłabym się herbaty - wymamrotałam.

 

Mama szybko mi ją zrobiła.

- Może jutro byśmy się wybrały na zakupy? Przyda mi się kilka większych kreacji? - spojrzałam na Brooke.

- Dobrze Kate, dobrze...

 

‘A jeśli Mark naprawdę nie żyje? To dlaczego ja go widzę? Dlaczego z nim rozmawiam? Nie, to niemożliwe. Najważniejsze, że jest! I na zawsze będziemy razem' - myślałam.

‘Muszę o tym wszystkim zapomnieć i zacząć myśleć o sobie i o dziecku. Dzisiaj zakupy a jutro urządzamy pokoik. Spytam tylko Marka, jaki kolor ścian będzie pasował do niebieskich firanek... postanowiłam'.

 

- No hej Brooke, jesteś gotowa na zakupowe szaleństwo? - krzyczałam w słuchawkę telefonu.

- Pewnie, że jestem. A jak się czujesz? - usłyszałam niepokój w głosie przyjaciółki

- Dobrze, przestańcie mnie traktować, jak chorą albo jak wariatkę! Nic mi nie jest! To za pół godziny w Centrum Handlowym - odłożyłam słuchawkę.

 

Ubrałam się w kolorową bluzeczkę i spódnicę, w którą ledwo się mieściłam. Wkładając te ubrania nie mogłam się napatrzeć na mój rosnący brzuszek. Ciągle go głaskałam i chciałam, żeby był większy, żebym poczuła się jak kobieta w ciąży, bo jak na razie był nieduży. I wygląda jakbym zjadła za dużo pączków. Byłam bardzo szczęśliwa wiedząc, że tam we mnie rośnie nowe życie...

 

- Cześć - przywitałam się z Brooke, która właśnie do mnie dołączyła.

- Może najpierw usiądziemy sobie i wypijemy kawkę, porozmawiamy, bo już dawno nie mówiłaś mi, jak tam układa ci się Chrisem - zaproponowałam.

- Ok. Chodźmy. Możesz pić kawę?

- Mogę, tylko nie mocną.

- Więc co tam u was? - spytałam, siadając przy stoliku.

- A u nas wszystko dobrze - odpowiedziała Brooke.

- Tylko tyle? Co jest z tobą? Wszystko dobrze? Hej, to ja... twoja przyjaciółka Kate... możesz ze mną porozmawiać o wszystkim, a ty mówisz tylko jedno zdanie? - byłam zdziwiona, zszokowana i zmartwiona.

- A co mam ci powiedzieć? Jest dobrze.

- A wyznaczyliście już datę ślubu? - próbowałam wyciągnąć z niej jakieś informacje.

- No, tak ...- bez entuzjazmu mówiła Brooke

- No to mów!!! Kiedy!!!?????

- Na Święta Bożego Narodzenia

- To super!!! Maleństwo nasze już będzie na świecie a i Mark pewnie też będzie miał wolne...

Obie zamilkłyśmy po tych  słowach... Wolałam nie myśleć i nie słuchać tego co mi zaraz na pewno powie moja przyjaciółka na temat mojego męża, więc zmieniałam temat...

 

- To może chodźmy już poszukać coś seksownego i eleganckiego dla mnie na tę specjalna okazję  - spojrzałam na Brooke, która wydawała się być zmieszana całą tą sytuacją.

- Chodźmy.

 

To dwóch godzinach ‘rajdu' po sklepach wróciłam wykończona do domu. W mieszkaniu wzięłam szybko prysznic i wzięłam się za robienie obiadu.

 

c.d.n.

Komentarze
Marta81 napisał(a)
2010-08-27 13:17:50
Marta81
Wzruszająca opowieść
Wyślij wiadomość
ewulka122 napisał(a)
2010-08-12 14:24:01
ewulka122
świetne opowiadanie! wprost wzruszające :)
Wyślij wiadomość
Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się w naszym serwisie.