Jakiego kosmetyku używasz do demakijażu?
GŁOSUJ
Potęga uczuć cz. 8
2010-08-23

artykuł_klubowiczka_drogerie_natura.jpg- Cześć kochanie... - powiedziałam patrząc na Marka - Gdzie ja jestem?! - z przerażeniem stwierdziłam, że to jakiś dziwny niebieski pokój. Dotknęłam brzucha....

- Gdzie nasze dziecko????!!! Co się stało??? - krzyczałam. Mark mnie przytulił. Poczułam jego ciepło, jego dotyk.

- Co się dzieje? Mark powiedz coś? Nic nie rozumiem - byłam zdezorientowana i czułam ból.

- Nic się nie martw Kate. Wszystko będzie dobrze - powiedział Mark

- Dobrze??? A gdzie nasze maleństwo???? Gdzie moje dziecko? Chcę je zobaczyć - byłam jak w amoku.

- Z dzieckiem wszystko dobrze. Urodziło się. Jest to zdrowy i silny chłopczyk - mówił spokojnie Mark.

- Ale... gdzie jestem? Chcę go zobaczyć? Co się dzieje? Dlaczego czuję twój dotyk? Czy ja umarłam? - zrobiłam się blada jak ściana.

- Jeszcze nie, kochanie. Musisz podjąć decyzję. Czy chcesz wrócić czy zostać ze mną? - jego oczy były nadal takie błękitne.

 

Musiałam usiąść. Nic nie rozumiałam. Jak to możliwe? Co się stało? Myślałam. Samochód. Pasy. Tak, musiał mnie uderzyć. Jestem z Markiem. Nareszcie mogę go dotknąć. Przytulić. Poczuć jego ciepło.

- Kate? Nie masz dużo czasu - ponaglał mnie mąż.

- Czy ty się nie cieszysz, że znowu jesteśmy razem?

- Bardzo się cieszę kochanie, ale my zawsze będziemy razem, bez względu na to czy ty będziesz tam, a ja tu... tak bardzo cię kocham, że nigdy cię nie zostawię, ale ty musisz żyć - Mark głaskał mnie po ręce.

- Jak mam TAM żyć bez ciebie, bez twojego spojrzenia, głosu... nie dam rady - łkałam i nie wiedziałam, co robić.

- Przecież jesteś silna. Będziesz miała przy sobie nasze maleństwo. On musi mieć mamę.

- Ale nie będzie miał taty. Nie będziesz widział jego pierwszych ząbków, pierwszych kroków.

- Będziesz mu o mnie opowiadała. Będę codziennie na was patrzył.

- Nie, to niemożliwe. Nie jestem silna. Wróć ze mną - patrzyłam na niego błagalnym wzrokiem i wierzyłam, że jest jakieś inne rozwiązanie.

- Nie mogę kochanie. Już za długo tu jestem. Widziałaś mnie, bo nie pozwoliłaś mi odejść. Twoja miłość i wiara nie pozwalały mi cię opuścić. Nie odwiedziłaś mojego grobu. Nie dopuściłaś do siebie myśli, że mnie już nie ma. Musiałem być przy Tobie.

- Kocham cię tak bardzo. To tak boli. - wiedziałam, że tracę go na zawsze... Czułam się strasznie, ale wiedziałam, że nasze maleństwo mnie potrzebuje.

- Wiem. Mnie też boli. Zawsze będę cię kochał i nasze dziecko też. Pamiętaj, jestem przy was.

 

Zamknęłam oczy pełne łez. Chciałam jeszcze spojrzeć na Marka... ten ostatni raz. Otworzyłam oczy i...  zobaczyłam pełno lekarzy i pielęgniarek, jak biegają przy moim łóżku.

- Otworzyła oczy! - usłyszałam mamę.

Za chwilę podbiegł do mnie lekarz. Zaczął mi mierzyć tętno. Zaglądać tu i tam.

- Już wszystko dobrze - powiedział do mnie i uśmiechnął się do mamy.

- Kate, słyszysz mnie? Kochanie. Nie martw się, z dzieckiem wszystko w porządku. Jak lepiej się poczujesz, to go zobaczysz.

Patrzyłam na mamę i na Brooke, które właśnie weszła do mojego pokoju. Zastanawiałam się nad tym, co się wydarzyło w ciągu tych ostatnich chwil. Czy to mi się śniło? Czy rozmawiałam z Markiem? Jedno jest pewne - jego już przy mnie nie ma. Ale już nie czułam takiej ogromnej pustki, ponieważ myślałam o tych wszystkich chwilach, w których będę naszemu dziecku opowiadała o jego tatusiu.

 

Na drugi dzień czułam się na tyle dobrze, że mogłam zobaczyć małego. Mimo że byłam poobijana, chciałam wziąć go na ręce i przytulić do serca.

- Jaki jesteś malutki... - miałam łzy w oczach

- Podobny jest do taty - stwierdziła mama, która nie zostawiała mnie ani na chwilę samą

- Mark... tak to będzie Mark... jak jego tata - uśmiechnęłam się.

- Tak, mały Mark - mama pokiwała znacząco głową.

 

- Dzisiaj lekarz was wypisze ze szpitala - oznajmiła Brooke - Przyjadę po was za dwie godziny i zabiorę do domu.

 

Dwie godziny bardzo szybko zleciały.

Z maleństwem zawiniętym w kocyk i rożek czekałam na przyjaciółkę.

Wiedziałam, że muszę zrobić jeszcze jedną rzecz.

- Nie jedziemy do domu - powiedziałam do Brooke.

Przyjaciółka spojrzała na mnie dziwnie podejrzliwym wzrokiem.

- A gdzie chcesz jechać? - spytała

- Zabierz nas na cmentarz. Do Marka.

Brooke tylko skinęła głowa i pomogła mi nieść torbę z ubraniami.

 

Mimo bólu fizycznego i psychicznego wysiadłam z samochodu.

- Może zostaw małego ze mną? - zaproponowała Brooke

- Nie. On musi poznać swojego tatę - oznajmiłam biorąc dziecko na ręce.

- W porządku. Dasz radę?

- Tak, nic mi nie będzie

- To na końcu tego rzędu - udzieliła mi wskazówek przyjaciółka.

 

Szłam. W głębi duszy bałam się spojrzeć na jego grób. Jednak wiedziałam, że muszę to zrobić. Próbowałam myśleć o czymś przyjemnym, żeby się nie rozkleić i nie zacząć ryczeć jak bóbr. Ale to tak strasznie boli.

 

Na grobie było bardzo dużo kwiatów. I zdjęcie Marka. Poczułam silne ukłucie w sercu. Zrobiło mi się słabo. Ale dałam radę. Uklękłam z dzieckiem na ręku. Nie mogłam przez chwilę wydobyć z siebie żadnego słowa. Tylko klęczałam i patrzyłam na zdjęcie Marka. Uśmiechał się do mnie. Próbowałam się do niego uśmiechnąć, ale świadomość, że jego już nie ma, była silniejsza i nie pozwalała mi się uśmiechać. Cierpiałam. Tego uczucia nie da się porównać do niczego.

 

- Witaj kochanie - zaczęłam mówić - Pewnie się dziwisz, że tak późno do ciebie przyszłam. Po prostu nie mogłam uwierzyć, że cię nie ma. Wiem, nie zostawiłeś mnie. Czuję, że jesteś. Moje serce wie, że zawsze tam będziesz cokolwiek się stanie... - przerwałam. Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam mówić dalej.

- Wiesz, nie przyszłam tu sama. Chciałabym pokazać ci naszego synka... - głos mi zaczął drżeć - Ma na imię Mark. I mam nadzieję, że będzie tak przystojny jak tatuś...- uśmiechnęłam się, ale łzy same mi płynęły z oczu.

 - Kochanie, możesz odejść... Już możesz odejść... Tylko nie zapominaj o nas... Zawsze będziesz z nami....Tak bardzo cię kocham... Do zobaczenia.

Komentarze
Madaee napisał(a)
2011-01-21 03:06:03
Madaee
Y powiem tak, wkurzają/śmieszą mnie imiona typu "Brooke"... ale co do opowiadania... Dziewczyno masz wrażliwość! Opisujesz to tak jakbyś to przeżyła i znała te emocje... Fajnie, że to takie emocjonalne ale przez to, że to jest prawie sam dialog to taką telenowelą zalatuje ale ale pisz dalej! :)
Wyślij wiadomość
MODLISZKA napisał(a)
2011-01-19 19:52:31
MODLISZKA
Ciekawie napisane, przyjemnie się czyta
Wyślij wiadomość
Magic18girl napisał(a)
2011-01-17 18:15:11
Magic18girl
Piękne.. aż się popłakałam. Powinni nakręcić taki film
Wyślij wiadomość
« Poprzednia
1 2 3 Następna »
Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się w naszym serwisie.